Bank zmieniającego się świata

Polska gospodarka w 2026: wzrost pod napędem inwestycji

Ekonomiści Banku BNP Paribas rysują optymistyczne perspektywy dla polskiej gospodarki w bieżącym roku. Oczekują przyśpieszenia tempa wzrostu PKB, utrzymania niskiej inflacji oraz dalszych obniżek stóp procentowych - choć ich skala ma być mniejsza niż w ubiegłym roku. W takich warunkach kurs złotego powinien zostać relatywnie stabilny, a zdaniem analityków notowania pary EUR/PLN będą się wahać wokół  poziomu 4,20, co powinno wspierać dalsze ożywienie konsumpcji i eksportu.

Inwestycje motorem wzrostu gospodarczego

Zdaniem ekonomistów Banku BNP Paribas, po dobrym 2025 roku bieżący rok powinien być dla krajowej gospodarki jeszcze lepszy. Produkt krajowy brutto w Polsce, po wzroście o 3,5% w ubiegłym roku, w tym zwiększy się - według prognoz - o 3,7%. Eksperci zwracają jednocześnie uwagę, że źródłem ryzyka dla tegorocznych prognoz jest bardzo niepewna sytuacja geopolityczna, w tym dalszy przebieg wojny w Ukrainie oraz warunki ewentualnego rozejmu osiągniętego z Rosją.

- Mimo, że otoczenie zewnętrzne polskiej gospodarki pozostaje wymagające, z optymizmem patrzymy na nadchodzące miesiące. Przewidujemy, że wzrost gospodarczy będzie nabierał rozpędu, a krótkookresowo roczna dynamika PKB może w trakcie 2026 roku przekroczyć nawet 4%. Spodziewamy się również, że dzięki funduszom europejskim inwestycje wyraźnie przyśpieszą. Prawdopodobna poprawa koniunktury w Europie Zachodniej, w tym również w Niemczech, powinna z kolei korzystnie przekładać się na eksport. Realne dochody gospodarstw domowych zwiększą się o około 3,5%, co przy stabilnej stopie oszczędności oznacza, że już kolejny rok z rzędu konsumpcja będzie solidnie rosnąć. Tegoroczne ożywienie oprze się więc  na kilku silnych filarach, przy czym - w naszej ocenie - to inwestycje będą w tym roku odgrywać kluczową rolę w napędzaniu aktywności gospodarczej - mówi Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.

Nakłady brutto na środki trwałe wzrosły już w ubiegłym roku, czemu sprzyjało m.in. odwrócenie cyklu inwestycyjnego w przedsiębiorstwach oraz wzrost wydatków zbrojeniowych. Eksperci spodziewają się, że w bieżącym roku głównym katalizatorem wzrostu inwestycji będą fundusze europejskie.

- Na ten rok przewidujemy bezprecedensowy w polskiej historii napływ funduszy inwestycyjnych z UE, którego wartość może przekroczyć nawet 40 mld euro. Silnym impulsem dla inwestycji będą środki z Krajowego Planu Odbudowy, w tym w szczególności granty. W części dotacyjnej KPO, Polska ma otrzymać łącznie około 108 mld zł, co oznacza, że w tym roku transfery z tego tytułu mogą wynieść blisko 70 mld zł. Dane dotyczące wykorzystania środków z regularnego budżetu UE na lata 2021-2027 również jednoznacznie sugerują, że minęliśmy już tradycyjny dołek transferów, związany z przejściem między wieloletnimi perspektywami finansowymi. Na inwestycyjnym ożywieniu powinny skorzystać polskie przedsiębiorstwa, w tym przede wszystkim sektor budownictwa, producenci metalowych wyrobów gotowych czy wytwórcy maszyn i urządzeń – tłumaczy Tomasz Tyc, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

Według ekspertów bieżący rok powinien być dobry dla wyników finansowych firm ze względu na niską presję kosztową. Poprawie powinna ulec także dynamika przychodów, która będzie wynikać głównie ze wzrostu wolumenu produkcji a nie podwyżki cen.

- W przemyśle głównym czynnikiem poprawy zyskowności polskiego sektora przedsiębiorstw w 2025 roku były niskie koszty, głównie materiałów. Spadają one zresztą nieprzerwanie od 2023 roku, odzwierciedlając obniżające się ceny surowców oraz aprecjację złotego, zwłaszcza wobec dolara. Słabnie również dynamika wynagrodzeń i kosztów pracy. Spodziewamy się, że koszty pozostaną bardzo ważnym elementem budowy zyskowności firm w Polsce w roku 2026. Z kolei przychody firm będą rosły, jednak tempo tego wzrostu będzie ograniczanie przez niskie ceny produkcji sprzedanej - mimo wzrostu wolumenu sprzedaży. Czynnikiem ograniczającym zdolność firm do podnoszenia cen i budowy marż jest m.in. duża konkurencja importu z Chin – wyjaśnia Tomasz Tyc

Wśród branż mogących liczyć na lepsze wyniki finansowe w tym roku eksperci wymieniają producentów leków, chemikaliów czy elektroniki.

Inflacja pod kontrolą

O ile niskie ceny są czynnikiem niekorzystnym dla rentowności przedsiębiorstw, z perspektywy konsumentów są one dobrą informacją. Zdaniem analityków, inflacja CPI w bieżącym roku wyniesie średniorocznie 2,1% r/r i przez dużą część roku będzie znajdować się nieznacznie poniżej wynoszącego 2,5% celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego.

- Biorąc pod uwagę sytuację na rynku surowców, w tym zwłaszcza ropy naftowej, oraz kurs USD/PLN w ostatnich miesiącach, oceniamy, że presja inflacyjna z tytułu cen importu pozostanie znikoma. W efekcie nie widzimy ryzyka istotnego wzrostu cen towarów. W przypadku cen usług ich dynamika wciąż wyraźnie przekracza cel inflacyjny NBP. Sądzimy jednak, że i w ich przypadku skala podwyżek będzie mniejsza. Konsumpcja gospodarstw domowych, choć solidna, nie powinna presji inflacyjnej, zwłaszcza że w ostatnim czasie wydatki przeznaczane są w większym stopniu na towary, a nie usługi. Dodatkowo tempo wzrostu płac - istotny czynnik kosztowy w sektorze usług - będzie w kolejnych miesiącach zwalniać. Ważny wpływ na kształtowanie się inflacji CPI w tym roku będą miały również ceny energii. W styczniu rachunki za prąd powinny wzrosnąć o około 3%. W naszym scenariuszu bazowym zakładamy natomiast, że od lipca 2026 roku opłaty za gaz spadną o 6%. Łącząc te czynniki, w naszej ocenie inflacja w Polsce w tym roku nie będzie stanowić istotnego zagrożenia i pozostanie spójna z pożądanym przez bank centralny poziomem  - przewiduje Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

RPP zakończy proces łagodzenie polityki pieniężnej

Ekonomiści Banku BNP Paribas spodziewają się, że Rada Polityki Pieniężnej w tym roku ponownie obniży stopy procentowe. Skala dostosowań będzie jednak wyraźnie mniejsza niż w roku ubiegłym, kiedy stopy NBP zostały obniżone łącznie o 175pb.  

- Podtrzymujemy naszą prognozę i w 2026  roku spodziewamy się dwóch obniżek stop procentowych, łącznie o 50pb, co sprowadzi stopę referencyjną NBP do poziomu 3.50%. Zakończą one najprawdopodobniej proces łagodzenia polityki pieniężnej w Polsce rozpoczęty w ubiegłym roku. Pierwszego ruchu o 25pb spodziewamy się w marcu, drugi natomiast - naszym zdaniem - będzie miał miejsce na jednym z posiedzeń w okresie kwiecień-lipiec. Patrząc na perspektywy inflacyjne, uważamy jednak, że profil ryzyka dla naszej prognozy odchylony jest jednak w kierunku niższego docelowego poziomu stóp procentowych. Utrzymywanie się inflacji w pobliżu, a okresowo poniżej celu NBP, może bowiem zachęcać członków Rady Polityki Pieniężnej do bardziej zdecydowanego cięcia. Zakładamy jednak, że przy obecnym nastawieniu RPP nie będzie chciała zbytnio poluzować warunków finansowo-monetarnych i będzie optować za utrzymaniem realnych stóp procentowych wyraźnie powyżej zera - argumentuje Michał Dybuła.

EUR/PLN pod wpływem geopolityki

Odnosząc się do perspektyw dla kursu walutowego, analitycy spodziewają się względnej stabilizacji kursu złotego i prognozują, że notowania pary EUR/PLN będą przez cały rok oscylować wokół poziomu 4,20.

- Szybszy niż w Europie Zachodniej wzrost gospodarczy powinien w tym roku pozostawać czynnikiem wspierającym krajową walutę. Niekorzystnie na kurs PLN oddziaływać może z kolei zawężająca się różnica w poziomie stóp procentowych między Polską a strefą euro. Dotychczas jednak obniżki stóp procentowych w Polsce nie przełożyły się na presję na osłabienie kursu PLN. Nie pociągnęły bowiem za sobą faktycznego odpływu kapitału inwestycyjnego. Jeśli taki stan rzeczy się utrzyma, same w sobie obniżki stóp procentowych nie powinny mieć negatywnego wpływu na notowania krajowej waluty. Ryzykiem „w górę” dla naszej prognozy kursu EUR/PLN są czynniki geopolityczne wpływające na przepływy kapitału na rynki Emerging Markets. Czynnikiem, który mógłby z kolei popchnąć parę EUR/PLN niżej jest polityka Ministerstwa Finansów w zakresie wymiany na złotego otrzymywanych z UE funduszy. Co do zasady konwersja ta odbywa się głównie w NBP, bez wpływu na  kurs, jednak część środków jest wymieniana „na rynku”. Zwiększenie wolumenu takich transakcji w sytuacji wzmożonego napływu funduszy europejskich w tym roku mogłoby wspierać kurs PLN – komentuje Marcin Kujawski.

Alternatywne formaty

Kontakt dla Mediów

Izabela Tworzydło

dyrektorka Dep. Komunikacji Korporacyjnej, rzeczniczka prasowa

BNP Paribas Bank Polska

napisz wiadomość

Biuro Prasowe

BNP Paribas Bank Polska

Kasprzaka 2

01-211 Warszawa

napisz wiadomość