Polska gospodarka – Solidny wzrost mimo geopolitycznego chaosu?
Ekonomiści Banku BNP Paribas prognozują, że 2026 będzie kolejnym dobrym rokiem dla polskiej gospodarki. PKB zwiększy się o solidne 3,5%, średnioroczna inflacja zwolni do 3,2% z 3,6% w roku ubiegłym, a stopy procentowe i kurs walutowy pozostaną stabilne do końca bieżącego roku. Wizja ta jest jednak obarczona niepewnością ze względu na napiętą sytuację geopolityczną na świecie. Choć ostatnie doniesienia dają nadzieję na trwałe wygaszenie konfliktu w Zatoce Perskiej, jego ewentualne przedłużenie i dalsze zamknięcie cieśniny Ormuz mogą spowodować, że widmo stagflacji, z którym krajowa gospodarka mierzyła się w 2023 roku, powróci.
Gospodarka w dobrym stanie
Zdaniem ekonomistów Banku BNP Paribas, polska gospodarka znajduje się w dobrym położeniu. Po wzroście Produktu Krajowego Brutto w ubiegłym roku o 3,6%, w 2026 dynamika ma być tylko minimalnie niższa i ma wynieść 3,5%. Rysą na ogólnie optymistycznym obrazie krajowej gospodarki jest otoczenie zewnętrzne, w tym w szczególności sytuacja na Bliskim Wschodzie i związany z nią skok cen surowców energetycznych.
- W ubiegłym roku wzrost gospodarczy w Polsce oparty był na kilku filarach. Szybko rósł zarówno popyt krajowy jak i zagraniczny. Inwestycje odbiły, a wydatki konsumpcyjne dalej stabilnie się zwiększały. W efekcie w czwartym kwartale 2025 roku dynamika PKB przekroczyła 4% r/r, a polska gospodarka wkroczyła w bieżący rok wyraźnie rozpędzona. Mimo zimowej aury, która zmroziła aktywność w pierwszych dwóch miesiącach roku, do końca lutego sytuacja koniunkturalna wyglądała bardzo zachęcająco. Perspektywy pogorszyły się jednak wraz z atakiem na Iran i znaczącym wzrostem cen ropy naftowej. Nasz bazowy scenariusz makro wciąż pozostaje dość optymistyczny, jednak oparty jest na założeniu, że sytuacja na Bliskim Wschodzie wkrótce się unormuje, co będzie skutkować trwałym spadkiem notowań surowców energetycznych. Ewentualne przedłużenie się konfliktu i jego zaognienie rodzi ryzyko wyższej presji cenowej i w konsekwencji słabszej kondycji gospodarki niż obecnie przewidujemy - mówi Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.
Analitycy Banku zwracają uwagę na rolę jaką w handlu paliwami odgrywa cieśnina Ormuz. Podkreślają, że bez jej pełnego otwarcia sytuacja na rynku surowców energetycznych nie ulegnie diametralnej poprawie.
- Trwałe uspokojenie sytuacji na rynku ropy naftowej wymaga porozumienia, które przywróci produkcję w regionie i swobodny transport przez cieśninę Ormuz. W wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie i braku możliwości ominięcia tego morskiego szlaku, eksport surowej ropy i produktów rafineryjnych z rejonu Zatoki Perskiej spadł o ok 13-15 mln baryłek dziennie, co odpowiada za ponad 10% światowego zużycia paliw. Pozbawienie rynków tak dużej ilości surowców przez dłuższy czas może skutkować dalszym znaczącym wzrostem cen, który kompletnie wytrąciłby globalną gospodarkę z równowagi. Póki co dziura w podaży „zasypywana” jest działaniami doraźnymi takimi jak uwolnienie zapasów przez Stany Zjednoczone, zdjęcie części amerykańskich sankcji na rosyjską ropę, czy zmniejszenie importu przez Chiny – tłumaczy Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.
Wystrzał cen surowców energetycznych jest szokiem o zasięgu globalnym, który pogarsza perspektywy inflacji i konsumpcji tak w kraju jak i zagranicą.
- Wzrost cen paliw i ogólna niepewność geopolityczna wpływa zarówno na nastroje konsumentów krajowych jak i zagranicznych. Badania koniunktury konsumenckiej w Polsce od marca zaczęły się pogarszać, sugerując potencjalne spowolnienie tempa realnego wzrostu wydatków gospodarstw domowych z około 4% r/r do 2-2,5% w dalszej części roku. Póki co sądzimy, że aktywność zakupowa nie osłabnie aż tak znacząco, za czym przemawia m.in. zbudowana w zeszłym roku poduszka bezpieczeństwa w postaci znaczących oszczędności, jednak popyt konsumpcyjny może nie zwiększać się już tak żwawo jak dotychczas. W Europie Zachodniej nastroje konsumentów także wyraźnie siadły wraz z wybuchem wojny w Iranie, co może nie najlepiej wróżyć eksportowi - zaznacza Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.
Eksperci wskazują jednak, że na początku roku sytuacja europejskiego przemysłu poprawiała się, czemu sprzyjały m.in. wyższe wydatki publiczne w Niemczech i wzrost nakładów na zbrojenia na Starym Kontynencie.
Inwestycje motorem tegorocznego wzrostu
Zdaniem ekonomistów Banku BNP Paribas głównym czynnikiem wspierającym wzrost PKB w tym roku będą finansowane z UE nakłady inwestycyjne.
- Na ten rok przewidujemy bezprecedensowy w polskiej historii napływ funduszy europejskich, którego wartość przy pełnym wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) może wynieść ok. 50 mld euro (ok. 210 mld zł). Impulsem dla inwestycji będą zwłaszcza dotacje z KPO. Do końca bieżącego roku do beneficjentów powinny trafić jeszcze granty o wartości blisko 60 mld zł. Po zadyszce na przełomie 2024 i 2025 roku związanej ze zmianą wieloletniej perspektywy finansowej UE zimą zeszłego roku nabrały rozpędu transfery funduszy europejskich z regularnego unijnego budżetu. Nowością w palecie dostępnych dla Polski funduszy europejskich są środki z programu SAFE, w ramach którego Polska otrzyma pożyczki o wartości 43,7 mld euro przeznaczone na obronność - wyjaśnia Tomasz Tyc, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.
Tak znaczący zastrzyk finansowy z Brukseli powinien być mocnym pozytywnym impulsem dla rodzimych przedsiębiorstw
- Uważamy, że olbrzymia skala napływu funduszy europejskich w najbliższych kwartałach i latach powinna wspierać producentów dóbr kapitałowych. Wytwórcy dóbr inwestycyjnych radzą sobie bardzo dobrze w zasadzie od początku 2025 roku i sądzimy, że w branżach takich jak produkcja maszyn, pozostałego sprzętu transportowego, czy szeroko rozumianych zbrojeń perspektywy dalej rysują się obiecująco. Liczymy, że w końcu ruszy też budowlanka, która od 2024 roku znajduje się praktycznie w zastoju. Niekorzystne warunki pogodowe mocno uderzyły w wolumen prowadzonych na początku tego roku prac, jednak wiosna przyniosła pewną poprawę wyników, co traktujemy jako dobry prognostyk na przyszłość – wskazuje Tomasz Tyc, starszy ekonomista Banku BNP Paribas..
Inflacja przyspiesza – czy trwale?
Po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej inflacja CPI w Polsce wyraźnie przyspieszyła. Poza paliwami w ostatnich dwóch miesiącach podniosła się też inflacja bazowa (wyłączająca energię, paliwa i żywność).
- Wzrost tej miary procesów cenowych nasuwa pytanie czy w nadchodzących miesiącach nie będziemy obserwować tzw. efektów drugiej rundy - tj. przekładania się wyższych notowań surowców energetycznych na podwyżki cen pozostałych towarów i usług – i powtórki sytuacji, która miała miejsce np. w latach 2021-2022. W przeciwieństwie do ostatniego inflacyjnego epizodu, póki co ceny frachtu międzynarodowego nie poszybowały jednak w górę, a złoty na przestrzeni ostatniego 1,5 roku umocnił się względem dolara. Nie mamy też obecnie do czynienia z tak silnym skokiem popytu konsumpcyjnego jak przed 4 laty. Dezinflacyjnie oddziałuje też hamująca dynamika wynagrodzeń, która w ostatnim czasie obniżyła się w okolice 5,5-6% - argumentuje Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas..
Według analityków inflacja CPI przyspieszy do 4% pod koniec bieżącego roku, jednak w połowie 2027 roku tempo wzrostu cen konsumpcyjnych powinno ponownie spaść w okolice wynoszącego 2,5% celu inflacyjnego NBP. Faktyczna ścieżka inflacji jest jednak silnie zależna od tego co będzie się działo z cenami surowców energetycznych w kolejnych miesiącach.
Stabilne stopy procentowe i kurs walutowy
Ekonomiści Banku BNP Paribas przewidują, że stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego pozostaną na niezmienionym poziomie do końca bieżącego roku.
- Nasz bazowy scenariusz oparty jest na założeniu, że eksport surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu zostanie przywrócony, a notowania paliw spadną. Jeśli jednak okaże się, że porozumienia między Stanami Zjednoczonymi i Iranem nie uda się ostatecznie osiągnąć, a cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, zacieśnienie polityki pieniężnej przez RPP stanie się realistyczną opcją. W takim przypadku spodziewalibyśmy się przynajmniej dwóch podwyżek stóp procentowych jesienią tego roku. Przy przewidywanej przez nas obecnie ścieżce inflacji wciąż widzimy możliwość obniżki stóp procentowych w połowie przyszłego roku co zakończyłoby rozpoczęty w zeszłym roku proces łagodzenia polityki pieniężnej, zakotwiczając stopę referencyjną NBP na poziomie 3,50%. – podkreśla Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.
W ocenie ekspertów również kurs walutowy powinien w nadchodzących miesiącach być relatywnie stabilny.
- Kurs złotego zareagował dość łagodnie na wydarzenia na Bliskim Wschodzie i po krótkotrwałym wzroście notowania pary EURPLN szybko spadły w okolice poziomu 4,25. Wsparciem dla krajowej waluty pozostaje dobra kondycja gospodarki, w tym wyraźnie szybsza dynamika wzrostu niż w Europie Zachodniej. Głównym ryzykiem dla waluty pozostaje geopolityka i ewentualny odpływ kapitału z rynków wschodzących, który dotknąłby Polski. Z drugiej strony ogromny napływ funduszy europejskich stanowi bufor bezpieczeństwa dla waluty na wypadek zaognienia sytuacji. Nasza prognoza zakłada względną stabilizację kursu EURPLN w granicach poziomów 4,20-4,25 w dalszej części roku – komentuje Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.
Alternatywne formaty